poniedziałek, 15 lipca 2013

KOŚCIVŁKI

No to się obudziłem... W czas rychło. Blogowi rok niedługo będzie pękał, a ja tu trzecią notkę klepię. Podziękowania w tym miejscu należą się Twórczyni innego bloga: http://decoris1.blogspot.com/ - bajka kompletnie od mojej odmienna, ale polecam i zapraszam do się z zawartością zapoznania - Ona bowiem mię swym działaniem (rozpoczęciem blogowania znaczy się) natchła i zainspirowała. Dziękuję.


Do rzeczy. Mnóstwo muzyki najprzeróżniejszej (choć mimo wszystko wokół elektroniki głównie się kręcącej) poznałem dzięki Depeche Mode. A to ktoś fajny remix upichcił, a to ktoś scoverował przemile i już jakiś punkt zaczepienia i zaciekawienia do poznania twórczości owego kogoś był. Czasem ktoś natomiast supportować DM miał i tak to jest w przypadku tu opisywanym. Na supporty zacząłem zwracać uwagę baczniejszą od momentu koncertu U2 w Chorzowie w 2005 roku, kiedy to jednym z supportów byli The Killers. Zaspałem, przyznaję i w piersi się tłukę, bo na koncercie tymże jeszcze ich nie znałem, a wrażenie na mnie zrobili niemałe. Od tamtej pory staram się zawsze poznać twórczość wykonawców występujących jako "przedskoczkowie". Czasem jest tak, że już znam, vide Motor w Bratysławie w 2009 czy Nitzer Ebb w Łodzi w 2010, czasem jednak jest tak jak właśnie teraz. Że pojęcia nie mam, nie słyszałem, nazwa nic nie mówi i w kościele żadnym nie dzwoni. Ekipa zwie się Chvrches (tak, tak, przez "v", ale wymawia się jak przez "u" :) ). Sprytnie - tak na marginesie - z tą nazwą sobie wymyślili. Jakiś czas temu tak sobie właśnie rozmyślałem, że nielekko teraz wykminić jakąś przemyślną nazwę tworowi typu zespół muzyczny tak, żeby i było to oryginalne i w googlach wpisane kierowało jednoznacznie do odpowiednich źródeł. Tu się to ładnie udało. Wracamy z marginesu: skład stanowi dwóch panów naginających na syntezatorach i pani (choć wydawać by się mogło wizualnie, że obok tychże dwóch panów to dziewczynka raczej) udzielająca się na wokalu. Bardzo fajnie się udzielająca zresztą. Na razie za wiele nie ponawydawali, ale to co wydali i to co na żywo przy okazjach przeróżnych prezentują każe żywić nadzieję, że ich debiutancka płyta będzie wydanych na nią pieniędzy warta. Na razie do kupienia są dwie EP-ki: "Recover" i "Gun" (kiedyś się mówiło na to single :) ), niestety dorwać w fizycznej formie jest je szalenie ciężko. Z radością przytuliłbym je w formie winylowych placków, ale występuje toto tak rzadko i tak drogo, że dziękuję - postoję. Można póki co za niedużo kupić sobie ich twórczość w wersji cyfrowej - w tym celu polecam 7digital.com:
A jakoż grają? Rewelacyjnie. Elektronika bardzo melodyjna i rytmiczna, wokal niby nieszczególny, ale coś w nim jest. Taki od niechcenia niemal, jakby dziewczęciu ktoś tam kazał wejść i zaśpiewać, więc odbębnia ona swoje, ale brzmi przy tym świetnie. Bez zbędnej wirtuozerii, ale komu na co wirtuozeria, gdy wszystko brzmi tak świeżo? Czasem się zastanawiam jak to jest, że taka muza się nie sprzedaje w milionowych nakładach. Niech już te setki tysięcy chociaż mają. Niby machina promocyjna ogromną rolę odgrywa, ale - no kurna - źle grają? Co, do radia się to nie nadaje? Nie ogarniam do końca. Posłuchajta:

"The Mother We Share" - sesja na żywo dla BBC Radio 1:


"Lies" - sesja na żywo dla BBC Radio 1:



Ostatni singiel - "Gun":



Trochę za dużo mają tych fajnych kawałków, by ich długogrający debiut - "The Bones Of What You Believe" - mógł okazać się słaby. Wyczekuję więc z niecierpliwością zarówno ujrzenia ich na żywo 25 lipca, jak i ich płytki pierwszej. Źle by też nie było, gdyby DM dali im jakiś swój singiel do zremixowania - chciałbym.
Warto zaglądać na ichni soundcloud: https://soundcloud.com/chvrches jak i na kanał youtube'owy: http://www.youtube.com/user/CHVRCHES
Miłego słuchania. Do następnego posta. Oby szybciej niż za rok :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz