niedziela, 21 lipca 2013

Co się stanie gdy LongView i Ulrich Schnauss zbiegną się w jednym punkcie?


Jak już wspomnieć mi się zdarzyło, nie ma chyba prostszej metody, by zainteresować mnie swą muzyką niźli poprzez dotknięcie w jakikolwiek muzyki Depeche Mode. Najczęściej tak się dzieje z osobami/zespołami, które się za remixowanie DM biorą, boć i uważam remixy za szalenie ciekawą ścieżkę reinterpretacji wszelakich. Covery już mnie tak nie ciągną, bo jednak lubię jakiś oryginalny element DM w takim utworze, a w remixie zawsze to albo wokal albo sampla kawałek się trafi. Mniejsza. W kontekście posta ważna jest osoba Ulricha Schnaussa, który się w 2004 porwał na remix "Little 15" Depeche Mode. Wg mnie wyszło niezgorzej, ale mię ten twór nie porwał jakoś mocno szczególnie. Może Was porwie choć ciut:


Niemniej zainteresowanie Ulrich zyskał i faktycznie okazało się, że muzyka jego cudna jest. Na chwilę obecną napalam się na zakup dwóch jego płytek, więc gdy zakupu owego dokonam, wtedy i osobistej notki się Ulrich doczeka. Tu chciałbym opisać jak całkiem niedawno trafiłem na jego z zespołem LongView kolaborację. Jak już kto bowiem z sukcesami remixuje, to i tym inszym remixom lubię się przysłuchać. No i takie się-przysłuchanie jedno sprawiło, że kompletnie odleciałem. Zaczarowało mnie jak rzadko. Że jest przestrzennie i ślicznie to mnie nie zaskoczyło, wszak dużą część twórczości Ulricha poznać mnie było dane. Ale te krajobrazy elektroniczno-instrumentalne w połączeniu z naprawdę pięknym utworem dały efekt oszałamiający. Usiądźcie dla własnego bezpieczeństwa i komfortu:


Magicznie. Można zapomnieć o świecie całym i się odciąć totalnie. Co zresztą dość często przy słuchaniu tego utworu mi się zdarza. No a skoro to takie piękne, to warto coś takiego sobie mieć, prawda? No prawda, więc zacząłem po internecie poszukiwać, czy się da toto w jakiejś postaci nabyć. Z pomocą przyszło nieocenione allegro. Za jedyne 14 złociszczy (plus koszta przesyłki, Bogu dzięki, że niższe niż cena płyty) nabyłem winyl "Subversions" kapeli LongView zawierający remixy ich utworów. Oprócz Ulrichowych remixów dwóch utworów ("Can't Explain" i "Will You Wait Here") oraz ich instrumentalnych odpowiedników, swoje interpretacje dostarczyli: Jacknife Lee (klubowo-taneczna wersja "Further", co nie dziwi pamiętając co pan ów wyczynia przy okazji remixowania U2 choćby), Mogwai (ślicznie senny remix "In A Dream"), Elbow (znowu "Further", tym razem zdecydowanie spokojniej) i Andy Votel (jego ręce zmieniły utwór "I Would"). Płytka w stanie idealnym, nieśmiganym. Okazja jak nigdy. 


Przy tego typu okazjach ciekawi mnie nieraz jakże też brzmią utwory w swych wersjach oryginalnych. Tu znowu pomogło mi allegro, na którym za 17 Pe-eL-eN-ów (słownie: siedemnaście) nabyłem w ciemno dwupłytowy album LongView "Mercury". Przyjemne, amerykańskie granie rockowe, choć przyznam, że bardziej lubię (i częściej słucham) "Subversions". Ameryki chłopaki nie odkrywają swym graniem - nie zawsze wszak trzeba, żaden to więc zarzut - po prostu zestaw uchu miłych kompozycji. Co nie znaczy, że "Mercury" jest płytą złą - co to to nie. Kwota jaką wydałem na zakup tego wydawnictwa jest jednymi z najmilej zainwestowanymi przeze mnie siedemnastoma złotymi polskimi w tym roku. Tym bardziej, że płytki znów w stanie totalnej nowości. Igła.


Podobno po zremixowaniu wspomnianych wcześniej utworów został Ulrich Schnauss klawiszowcem zespołu, jednak wydaje się, że nie wydali w tym składzie żadnego materiału, w związku z czym w 2010 Ulrich się z nimi pożegnał i powrócił do solowego czarodziejstwa. I dobrze.


No i na koniec moje ulubieństwo w tym temacie. Dwupłytowy maksisingiel, którego przewrotny tytuł stał się tytułem tegoż postu. Dwupłyt zwie się: "Q. What happened when LONGVIEW and ULRICH SCHNAUSS converged" i zawiera na każdym z czarnych krążków remix i wersję instrumentalną remixu do obu utworów: "Can't Explain" i "Will You Wait Here". 


Nasuwa się dość oczywiste pytanie: po co mi to było? Miałem i remixy i ich instrumentale już na "Subversions". Za tenże maksisingiel już musiałem wysupłać 35 złociszczy (żaden to majątek, jednakoż więcej mię to kosztowało niż "Subversions" i "Mercury" razem wzięte), więc tym bardziej staje się to dziwnym. Mógłbym ściemniać, że płyty nagrane na 45 obrotów, więc lepiej i dźwięk dokładniejszy. Każdy utwór w tym przypadku rozłożony jest powierzchniowo na dużą część płyty, a nie - jak w przypadku "Subversions" - zabierający jedynie jakąś 1/5 powierzchni, więc i brzmienie lepiej uszka pieszczące. Mógłbym. Ale prawda jest o wiele bardziej trywialna i błaha. Po prostu mogę sobie włączyć "Repeat" w gramofonie i puścić moje ukochane "Can't Explain" w remixie Schnaussa w wiecznej pętli. No, przynajmniej dopóki mi prądu nie odetną, bo w moim zasłuchaniu opłacić go zapomnę. 

Na pożegnanie: Schnaussowa interpretacja "Will You Wait Here":


Do następnego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz