Nadeszła chwila wiekopomna spłodzenia postu pierwszego stricte o muzyce. Nielekko mi to przyszło, parę tematów mi wokół łba lata, ale zmaterializować się w formie do zaprezentowania godnej żadna zaraza nie chce. Polecim więc spontanem.
Czas jakiś temu natknąłem się na zespół AVOXBLUE. Nie pamiętam już, czy wpadłem na nich przez soundclouda czy bandcampa, coś mię świta, że to jednak jakaś reklamówka na fejsie była. Newermajnd. Elektroniczne granie bardzo fajne i uchu przemiłe. Uszom nawet obojgu, rzekłbym. Skosztować polecam: http://avoxblue.bandcamp.com/ --> tu kiedyś dawali na zasadzie co łaska swą EP-kę, teraz już sobie za nią 4 baksy krzyczą. Nic to - warto. A posłuchać można wciąż za free. A pociągnąć za "co łaska" wciąż można singielek. Tu zaś nieco ichniego materiału na soundcloudzie: http://soundcloud.com/avoxblue/tracks . Na tymże soundcloudzie umieścili czas temu jakiś kawałek "The Tears Of The World" zespołu ( f r a g i l e ), który okazał się po tematu zgłębieniu protoplastą AVOXBLUE. Cóż, wykłócał się nie będę, bo to słychać. Melodyjnie toto brzmi i uwagę mą baczną zwraca. Nieco w warstwie muzycznej mam wrażenie że The Cure pachnie. Syntezatorowe granie podlane gdzieniegdzie gitar dźwiękiem - bardzo za narządy słuchu łapie i puścić za bardzo nie chce. Przeprzyjemna rzecz.
Powrócę jeszcze na moment do singielka AVOXBLUE "The Confessional" na soundcloudzie: http://avoxblue.bandcamp.com/album/the-confessional-7-mix - zassajcie sobie ludziki i posłuchajcie "Dreaming Thru Your Eyes" w remixie Andre Obina - fantastyczna sprawa. O tym kombinatorze (A.O.) też jeszcze kiedyś notkę popełnię.
piątek, 28 września 2012
czwartek, 13 września 2012
Start.
Dzień dobry. Nazywam się Maciek. Miło, że wpadłaś/eś. Mam nadzieję, że Ci się tu spodoba.
Dlaczego ten blog? Lubię muzykę. Słuchać jej raczej niż tworzyć, kreatywnych zapędów w tym kierunku nie miewam, niestety. Ale słuchać na okrągło bez ustanku mogę. Nawet - muszę. Ciężko jest mi sobie wyobrazić życie bez muzyki słuchania, wg mnie to ludzkości wynalazek najwspanialszy. Cisza jest dla mnie nienaturalna i uciążliwa na dłuższą metę. Dlatego też: słucham, słucham, słucham. Kolekcyję płyt posiadam może nie gigantyczną, ale i niemałą i wciąż ją uzupełniam. Znajdują się w niej rzeczy najprzeróżnistsze, które zapewne z lubością będę pozwalał sobie tu prezentować.
Lubię też o muzyce pisać i chyba głównie dlatego bloga tego założyłem. Nazwa "vinyLOVEnia" pewnie stąd, że w pewnym momencie włączyła mi się faza na winyle, lat temu jakieś 3 już będzie. Kompletowałem od lat dyskografię mojego ulubionego Depeche Mode na płytach CD i SACD, a że zebrałem już tego na tyle dużo, iż pozostały mi do skompletowania pozycje albo diabelnie rzadkie albo horrendalnie drogie (a nierzadko i jedno i drugie), więc zacząłem się przerzucać na czarny nośnik, gdyż niemało nagrań (głównie remixów) DM pojawiło się tylko w takiej formie. A że jestem raczej "komplecistą" pod względem konkretnych nagrań i ich wersji, a nie poszczególnych wydań (nie znajdziecie w mej kolekcji 30 wydań tej samej płyty na tym samym nośniku, jeno z krajów różnych - a znam magików, którzy kolekcje takowe posiadają), więc winyle wydały mi się atrakcyjnym kierunkiem, w którym moje kolekcjonowanie mogłoby się udać. Nie będę tu jednakoż ograniczał opisywania muzyki, którą lubię jedynie do tej z wydań winylowych.
Lubię szukać nowej muzyki. Kiedyś źródłem pozyskiwania mej wiedzy o muzyce było radio i telewizja muzyczna - z tych pięknych czasów jeszcze, gdy litera M w nazwie MTV faktycznie oznaczała muzykę... W tej chwili śledzę głównie serwisy muzyczne typu soundcloud czy bandcamp i tam wyszukuję interesujących mnie artystów. O takiej muzyce też tutaj będzie.
Lubię o mojej kolekcji muzycznej myśleć, że jest dość różnorodna, acz z pewnością nie skrajnie różnorodna. Nie znajdziecie u mnie wykonawców deathmetalowych, ostrego techno czy disco polo. Obok najulubieńszych dla mnie Depeche Mode, miejsce na moich półkach dumnie zajmują m.in. U2, Placebo, Metallica, Manic Street Preachers, Rolling Stones, Genesis, David Bowie, Suede, Ultravox, Kraftwerk, Moby, A-ha... i wielu wielu innych. Mam płyt kilka z muzyką poważną (uwielbiam "4 pory roku" Vivialdiego - mam 3 wydania owegoż :) ), acz nie słucham ich jakoś silnie często. Najgeneralniej rock i elektronika - wokół tego kręci się zdecydowana większość lubianych przeze mnie wykonawców.
To tyle tytułem wstępu. Cieszę się, że wpadłeś/aś. Mam nadzieję, że Ci się tu podoba. Zapraszam ponownie.
Dlaczego ten blog? Lubię muzykę. Słuchać jej raczej niż tworzyć, kreatywnych zapędów w tym kierunku nie miewam, niestety. Ale słuchać na okrągło bez ustanku mogę. Nawet - muszę. Ciężko jest mi sobie wyobrazić życie bez muzyki słuchania, wg mnie to ludzkości wynalazek najwspanialszy. Cisza jest dla mnie nienaturalna i uciążliwa na dłuższą metę. Dlatego też: słucham, słucham, słucham. Kolekcyję płyt posiadam może nie gigantyczną, ale i niemałą i wciąż ją uzupełniam. Znajdują się w niej rzeczy najprzeróżnistsze, które zapewne z lubością będę pozwalał sobie tu prezentować.
Lubię też o muzyce pisać i chyba głównie dlatego bloga tego założyłem. Nazwa "vinyLOVEnia" pewnie stąd, że w pewnym momencie włączyła mi się faza na winyle, lat temu jakieś 3 już będzie. Kompletowałem od lat dyskografię mojego ulubionego Depeche Mode na płytach CD i SACD, a że zebrałem już tego na tyle dużo, iż pozostały mi do skompletowania pozycje albo diabelnie rzadkie albo horrendalnie drogie (a nierzadko i jedno i drugie), więc zacząłem się przerzucać na czarny nośnik, gdyż niemało nagrań (głównie remixów) DM pojawiło się tylko w takiej formie. A że jestem raczej "komplecistą" pod względem konkretnych nagrań i ich wersji, a nie poszczególnych wydań (nie znajdziecie w mej kolekcji 30 wydań tej samej płyty na tym samym nośniku, jeno z krajów różnych - a znam magików, którzy kolekcje takowe posiadają), więc winyle wydały mi się atrakcyjnym kierunkiem, w którym moje kolekcjonowanie mogłoby się udać. Nie będę tu jednakoż ograniczał opisywania muzyki, którą lubię jedynie do tej z wydań winylowych.
Lubię szukać nowej muzyki. Kiedyś źródłem pozyskiwania mej wiedzy o muzyce było radio i telewizja muzyczna - z tych pięknych czasów jeszcze, gdy litera M w nazwie MTV faktycznie oznaczała muzykę... W tej chwili śledzę głównie serwisy muzyczne typu soundcloud czy bandcamp i tam wyszukuję interesujących mnie artystów. O takiej muzyce też tutaj będzie.
Lubię o mojej kolekcji muzycznej myśleć, że jest dość różnorodna, acz z pewnością nie skrajnie różnorodna. Nie znajdziecie u mnie wykonawców deathmetalowych, ostrego techno czy disco polo. Obok najulubieńszych dla mnie Depeche Mode, miejsce na moich półkach dumnie zajmują m.in. U2, Placebo, Metallica, Manic Street Preachers, Rolling Stones, Genesis, David Bowie, Suede, Ultravox, Kraftwerk, Moby, A-ha... i wielu wielu innych. Mam płyt kilka z muzyką poważną (uwielbiam "4 pory roku" Vivialdiego - mam 3 wydania owegoż :) ), acz nie słucham ich jakoś silnie często. Najgeneralniej rock i elektronika - wokół tego kręci się zdecydowana większość lubianych przeze mnie wykonawców.
To tyle tytułem wstępu. Cieszę się, że wpadłeś/aś. Mam nadzieję, że Ci się tu podoba. Zapraszam ponownie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)